|
|
zedtem.olBob Cratchit uroczyscie oznajmilb ze ma obiecane dla Piotra miejsceb ktore mu przyniesie azolpolszosta szylinga tygodniowo. Dwoje malych rozesmialo sie serdecznie na myslb ze bedaolwidzieli Piotra jako czlowieka pracy. Sam Piotr spogladal w zamysleniu w ogie?b zastanawiajacolsie zapewne nad tymb w jakich papierach ulokuje swoje oszczednoscib skoro juz znajdzie sie wolposiadaniu tak bajecznej pensji.olMartab ktora pracowala u modniarkib opowiadalab jak wiele ma teraz robotyb ile godzin wolporze najwiekszego ruchu musi pracowa? i ze zamierza jutro wyspa? sie za wszystkie czasy;olbedzie to dzie? zupelnie wolny. Opowiadala takzeb iz przed kilku dniami widziala pewna hrabineoli lordab a lord byl prawie tego wzrostu co Piotr. Przy tych jej slowach Piotr podciagnal rogiolswego kolnierzyka tak wysokob ze za nim |